Islandzki serial killer

Posted by: Jacek Godek | 1 month, 2 weeks ago | 0 comments

Axlar-Björn to najbardziej znany, a może nawet jedyny morderca seryjny w historii Islandii. Większość życia mieszkał w gospodarstwie Öxl w okolicach Búðir na półwyspie Snæfellsnes.

 

Jego ojciec Pétur był parobkiem u Orma Þorleifssona, zwanego Bogatym, a matką Sigríður. Chłopak był najmłodszy z trójki rodzeństwa, ale już jako płód dawał się mocno we znaki, zwłaszcza matce, bo powiadają, że nosząc go w łonie łaknęła ludzkiej krwi. Zrazu ukrywała swoje dziwne pragnienie, ale potem zwierzyła się małżonkowi, więc on, jako człowiek powolny żonie, spuszczał sobie juchę z nogi i dawał małżonce do picia. Niecodzienny napój wprawdzie gasił matczyne pragnienie, ale za to wywoływał u niej okrutne koszmary, z czego zwierzyła się swojej przyjaciółce.  Poważnie obawiała się, że urodzi potwora. Tymczasem urodziła normalnego chłopczyka, który w pierwszych latach życia normalnie się rozwijał i nawet uchodził za zdolnego.

 

Ojciec chłopaka przyjaźnił się ze swoim pracodawcą i pewnie dzięki temu przyjął on młodego Björna na wychowanie. Dziecko miało wówczas niecałe pięć lat. Ponieważ czasy były ciężkie Orm chciał ulżyć nieco swojemu parobkowi, postanowił przyjąć do siebie na wychowanie starszego brata Björna, Magnúsa, lecz matka chłopców nalegała, aby zajął się raczej młodszym, ponieważ wtedy chłopak już zaczął sprawiać kłopoty wychowawcze.

 

Podobno Björn szybko zaprzyjaźnił się z Guðmundem, synem Orma, co później miało niemały wpływ na jego życie. Pod czujną opieką nowego wychowawcy przyszły potwór szybko dojrzewał. Zawarł także przyjaźń z oborowym, który był w podobnym wieku, co on. Jednak coraz częściej powiadano, że jest wybuchowy i skryty. I niezbyt się to ludziom podobało.

 

Przełom w życiu chłopaka nastąpił, kiedy wbrew woli wszystkich domowników nie poszedł na mszę do kościoła. Wybrał drzemkę. Nie sądzę jednak, aby – wbrew temu, co chcą pisarze jego dziejów – sam fakt niepójścia do kościoła był w jakiś sposób decydujący o dalszych losach Björn. Jeśli już to raczej sen, rzekomo przezeń śniony. Przyśniło mu się, że oto przychodzi do niego nieznajomy i częstuje go surowym mięsem. Chłopak zjada osiemnaście kawałków, a przy dziewiętnastym odczuwa mdłości. Przybysz kazał mu także iść następnego dnia na górę Axlarhyrna, bo tam miał znaleźć coś, co mu się bardzo w życiu przyda. I że dzięki temu znalezisku odkryje swoją prawdziwą naturę, która uczyni go sławnym. Wyśniwszy ten mało budujący i niezbyt przyjemny sen, Björn zbudził się pełen wigoru i radości życia. Z solennym postanowieniem, że następnego dnia wyruszy na poszukiwania obiecanego przez wyśnionego gościa skarbu.

 

Na górze Björn znalazł siekierę, którą później wykorzystywał do uśmiercania swych ofiar. Ponieważ chłopak był młody, nie oparł się pokusie i pochwalił się swoim znaleziskiem. Wracając z góry spotkał na swej drodze rybaków, wyciągnął ją zza pazuchy, czy gdzie tam ją ukrywał, wzniósł nad głowę i rzekł: który z was chce pod nią zasnąć? Najstarszy z rybaków powiedział swoim towarzyszom, aby któryś z nich zabrał chłopakowi to narzędzie, bowiem nie przyniesie ono nikomu szczęścia. Nic z tego jednak nie wyszło, bo Björn salwował się ucieczką do Knerr. Wkrótce potem zaginął przyjaciel chłopaka, oborowy. Nigdy go nie odnaleziono, a po latach, podczas procesu, Björn przyznał się do zabójstwa. Zarąbał go nową siekierą i zwłoki utopił w gnojówce.

 

Kilka lat później zmarł Orm, a gospodarstwo przejął po nim jego syn, Guðmund. Był bogatszy od ojca i posiadał większe wpływy i władzę i wybudował swojemu przyrodniemu bratu gospodarstwo Öxl, zwane także Axlarland. Tam do końca życie, nie tylko swojego, mieszkał Björn ze swoją żoną Steinunn (niektóre źródła podają, że miała na imię Þórdís). I to tam oboje sycili swoje zbrodnicze żądze.

 

W Annałach Setberg (obejmujących kilka wieków) można przeczytać, że mordy Björna ujrzały światło dzienne w 1596 roku, choć od dawna ludzie czuli, że w Őxl coś jest nie tak. Nikt jednak się tym nie interesował, a tym bardziej nie donosił władzom, bowiem Björn cieszył się protekcją swego przybranego brata. Mógł zatem nie niepokojony zabijać mężczyzn, kobiety i dzieci. Sąsiedzi zaś dziwili się, że tak nagle i bez wyraźnego powodu powiększyło się stado jego koni. Widywano go także w dziwnie znajomych szatach…

 

Pewnego razy przybyła do niego kobieta z trójką dzieci i poprosiła o schronienie. Kiedy już rozgościli się, Björn kolejno wabił do siebie jej dzieci. Kobieta, słysząc jęki zabijanych dzieci, zdołała uciec i doniosła władzom.

 

Według tej kroniki Björn miał się przyznać do dziewięciu morderstw. Zwłoki miał zakopywać u siebie na podwórzu  lub topić w gnojówce.  A fakt, że znaleziono o wiele więcej kości tłumaczył tym, że zdarzało mu się natrafić na polu na ciało, a że nie chciało mu się iść do kościoła, chował je u siebie. Przyznał także, że jego małżonka pomagała mu mordować ofiary owijając im szyję sznurkiem albo ogłuszając pałką. Czasem dusiła je własną chustą.

 

Inne dokumenty z epoki podają inne liczby ofiar. Sugerują także rabunkowe tło mordów,  a zwłoki miał Björn wrzucać do stawu koło gospodarstwa. Nie ma też zgodności co do samego pojmania, choć przeważnie donieść na niego mieli ludzie którym udało się uciec spod jego topora. Według jednej z kronik o gościnę poprosiło Björna pewne rodzeństwo: dziewczynę zabił, a jej bratu udało się umknąć i opowiedział o losie siostry. Według innej wersji to pewna staruszka usypiająca miała ostrzec rodzeństwo… W każdym razie działalnością Björna i jego połowicy zainteresowały się władze i doprowadziły małżonków przed oblicze sprawiedliwości.

 

Björn i Steinunn zostali skazani na śmierć. Stało się to na Laugabrekkuþing jeszcze w tym samym roku. Egzekucję kobiety odroczono ze względu na to, że była w ciąży. Urodziła syna. Na imię miał Sveinn, a mówiono mu „skotti”. Zamiłowanie do zbrodni odziedziczył po ojcu. Również został skazany na śmierć. Podobnie, jak i jego syn, Gísli.

 

Björn został rozkawałkowany. Jego genitalia odcięto i rzucono żonie. Doczesne szczątki seryjnego zabójcy pochowano w różnych miejscach, między innymi na cmentarzu w Hellnar, po to by nie wstał zza grobu i nie straszył jako duch.

Currently unrated

Comments

There are currently no comments

New Comment

required

required (not published)

optional

Recent Posts

Archive

2019
2018
2017
2016
2015

Authors

Jacek Godek (48)

Feeds

RSS / Atom

Friends: